„Alarm dla pierwszoroczniaków” – studia zaczynają się od wyścigu o kursy języków

Dla wielu studentów pierwszy semestr studiów oznacza nie tylko nowe zajęcia, ale także napiętą walkę o dostęp do obowiązkowych kursów językowych. Tymczasem debatę rozpala również sytuacja cudzoziemców, dla których znajomość języka polskiego stała się formalnym wymogiem — co jeszcze bardziej komplikuje zapisy.

  • Nowe regulacje prawne: Od lipca 2025 wymaga się od kandydatów cudzoziemców posiadania certyfikatu lub ukończenia kursu przygotowawczego z języka polskiego. Tylko kilka terminów egzaminów rocznie sprawia, że kolejki są ogromne, a dostępność – ograniczona. ([edukacja.rp.pl](https://edukacja.rp.pl/szkoly-jezykowe/art43019911-nauka-jezyka-polskiego-dla-obcokrajowcow-nowe-wymagania-wyzwania-i-rozwiazania?utm_source=openai))
  • Najpopularniejsze języki znikają w ciągu minut: Kursy angielskiego i polskiego na kierunkach humanistycznych i technicznych są najczęściej wybierane, co oznacza, że grupy zamykane są bardzo szybko, często bez możliwości reakcji ze strony studentów.
  • Cudzoziemcy w najtrudniejszej sytuacji: Osoby spoza Polski zgłaszają chaos informacyjny – często nie wiedzą o nowych wymogach albo o ogłoszeniach dotyczących zapisów. Brak znajomości procedur tylko potęguje poczucie wyłączenia.
  • Czy da się uniknąć porannego wyścigu? Studenci proszą o lepsze systemy rejestrujące, powiadomienia push, tryb online i większą transparentność — żeby nie musieli walczyć o kurs przy pierwszym sygnale „zapisy otwarte”.

Akademicy wskazują kilka dobrych praktyk: automatyczne powiadomienia mailowe o terminach, większa liczba kursów e-learningowych, elastyczne grupy dla kursów języka polskiego dla cudzoziemców, oraz rozszerzenie ofert kursów przygotowawczych — by każdy, kto spełnia wymogi, miał realną szansę zapisać.

Studenci narzekają na gigantyczne kolejki do zapisów na lektoraty językowe

Za nami kolejny semestr, a studenci z wielu polskich uczelni relacjonują, że zapisy na kursy językowe to praktycznie tor przeszkód. Zbyt dużo chętnych, za mało miejsc i skomplikowane procedury to tylko wierzchołek góry lodowej.

  • Liczba miejsc nie nadąża za zapotrzebowaniem: Studenci mówią, że kursy językowe, szczególnie popularne (np. angielski, niemiecki), zamykają się błyskawicznie po otwarciu zapisów. Efekt? Wielu zostaje na liście rezerwowej lub nie dostaje się wcale.
  • System zapisów jest nieprzejrzysty: Problemy z USOS, deadlinesy, które pojawiają się niemal z dnia na dzień, i wymóg wykonania testów poziomujących na długo przed zapisami — studenci muszą się często spieszyć i być perfekcyjnie zorganizowani, żeby mieć szansę na kurs.
  • Stres i niepewność: W obawie przed utratą możliwości rozwoju językowego studenci rezygnują z innych aktywności, budują zapas planów B i rezerwują czas na zapis już na długo przed ogłoszeniem terminów.
  • Skutki finansowe i czasowe: Ci, którzy nie zdążą się zapisać, muszą często uczęszczać na kursy komercyjne — droższe, mniej korzystne pod względem ECTS, czasowo bardziej obciążające.

Eksperci apelują: uczelnie powinny zwiększyć liczbę grup lektoratowych, lepiej wykorzystać e-lektoraty, ale też uprościć cały proces zapisu — jasne komunikaty, stałe harmonogramy, większa transparentność, tak by studenci wiedzieli, czego się spodziewać.